Być czy nie być? Oto jest pytanie..

Czyli czy miłość istnieje i czy warto być z osobą, której się nie kocha.





Może zacznijmy od tego, że w XXI wieku coraz szybciej roznosi się stwierdzenie, że miłość nie istnieje, że jest dla głupców... Szczerze? Trochę to boli, gdyż młodzi ludzie mówią tak tylko dlatego, że skończył się związek, który najwidoczniej nie był tym właściwym. A dorośli wcale nie są lepsi - wkracza codzienność i uważają, że to bez sensu, że praca, dom, dzieci, praca i nie ma czasu na odnowienie znaczenia "Kocham Cię". ("Helloł?! Przecież to tylko wyrazy?!" )


"Miłość jest jak życie, nie zawsze jest prosta i nie zawsze daje szczęście...  Ale jeżeli nie przestajemy żyć, dlaczego mielibyśmy przestać kochać?" 

Ostatnio ktoś zadał mi pytanie czemu słowa "Kocham Cię" tracą na znaczeniu... Z całej siły chciałabym zaprzeczyć. Powiedzieć, że to kłamstwo... Że dorośli mimo wielu lat w małżeństwie czują się tak, jak na początku... Niestety... Okłamałabym Was i samą siebie. 
W dzisiejszych czasach coraz częściej używamy tych słów. Ktoś nam pomoże? Od razu leci: Kocham! Uwielbiam! Samej mi się zdarzy - nie będę zaprzeczać. Jednakże to jest na prawdę coś złego...
Otóż te słowa powinniśmy mówić tylko i wyłącznie osobom, do których czujemy silną więź/uczucie, bo inaczej to tylko zwykłe bezużyteczne słowa, przez co nie mają one "tego czegoś", gdy wypowiadamy je np. partnerowi. Tracą na znaczeniu, a potem wkracza przyzwyczajenie...
Dużo ludzi czując, iż to już nie jest to samo, wymieniają "na lepszy model". To trochę śmieszne, choć ich rozumiem. Pewnie wszyscy doświadczyliśmy tego uczucia - jakby nie było już miłości. Niby wszystko jest jak zawsze, niby czujemy się dobrze przy tej osobie, jednak... czegoś brakuję... Zazwyczaj wtedy mówimy, że druga osoba przestała się starać. Osądzamy ją o rzeczy, które kiedyś normalnie znosiliśmy np. "Siedzisz za dużo przed tym telewizorem!", "Ciągle tylko praca, praca, a wszystko na mojej głowie!", "Byś mogła się umalować i ładnie ubrać!". A dlaczego? Czy ktoś się zastanawiał nad tym dlaczego tak jest? Dlaczego są te rozwody? Te kłótnie? 
Jak już mówiłam wkracza codzienność, mamy tyle spraw na głowie, bądź po prostu nie przypuszczamy, że trzeba cały czas się starać o drugą osobę. Zabrać ją gdzieś, komplementować, nawet zwykłe patrzenie sobie w oczy powoduje coś pięknego. Ale nie.. bo po co... Przecież już "zdobyliśmy tą osobę". 




Może jestem dość młoda... i dużo powiedziałam o rzeczach, których sama nie przeżyłam. Jednak proszę o przemyślenie tych spraw... Jak patrzę na osoby dorosłe.... Ludzi, którzy poświęcają wszystko dla pracy, spotkań biznesowych. Ludzi, którzy nie powiedzieli partnerowi słowa "Kocham Cię" od kilku lat. Ludzi, którzy w Kościele siedzą w pierwszym rzędzie, a po mszy się kłócą i wyzywają od najgorszych. To wszystko powoduje, że pokolenie, które na to patrzy, bądź będzie patrzeć pomyśli o tym źle... Przez te rozwody coraz więcej osób nie chce wziąć ślubu...  Przecież to głupi papierek... 

Sama wiem jak wygląda związek... choć zawsze marzyłam o takim jak z ulubionych filmów. Takim WOW...  Jednak posmakowawszy realnej miłości, nie zmieniłam zdania. Mimo iż moi byli mnie ranili... wykorzystywali, zdradzali... Ja nigdy nie przestałam wierzyć, że miłość istnieje.  Tak powinno być. Bo czy przestajemy oddychać tylko dlatego, że powietrze jest zanieczyszczone? 
Co prawda wiem - temat jest dość babski, ale tu muszę Was zdziwić, gdyż o tą tematykę poprosił obserwator płci męskiej. 
To nie prawda, że mężczyźni nie rozumieją takich rzeczy.
Właśnie dla tej okazji zdobyłam się na zapytanie chłopaków co o tym myślą.

Co sądzisz o miłości jako chłopak? Czy myślisz o takich rzeczach? Uważasz, że miłość istnieje i czy masz odwagę rozmawiać na takie tematy z najbliższymi?

"Myślę, że miłość jest bardzo ważna w życiu każdego, niestety bardzo często jest ona powodem do smutku, rozpaczy #friendzone. Najlepiej, kiedy miłość jest odwzajemniona, bo nikt nikomu nie sprawia wtedy przykrości. I tak, myślę i to za często, bo miłość istnieje. Rozmawiam o niej tylko z przyjaciółmi, bo głupio mi gadać z rodzicami o tym, kto mi się podoba."
"Miłość istnieje, ale nie zawsze strzała amora trafi w odpowiednie serce. Nieraz trafiamy na nieodpowiednią osobę, przez którą później cierpimy. Z przyjaciółmi raczej na takie tematy nie rozmawiamy tylko czasem jak tam związek ci się układa, jak z dziewczyną, ale u chłopaków to normalne.  Oczywiście, że myślę, ponieważ mam już swoją miłość."
"O Miłości sądzę to, że jeśli chłopak kocha dziewczynę, to nie ważne o co ona poprosi, zrobi wszystko dla niej z miłości. Myślę o takich rzeczach, bo w tych czasach tego brakuje. Uważam że istnieje, tylko zależy do jakich osób i tak, mogę o tym rozmawiać, ale tylko z najbliższymi."

Teraz poproszę Was o jedno pytanie, które powinniście zadać sobie samym. Kiedy powiedzieliście chłopakowi/dziewczynie te ważne słowa? Wiem, że niektórzy pewnie mówią często, ale są też osoby, które takie nie są. Czy Ty dziewczyno, narzeczono, żono... powiedziałaś mężczyźnie swojego życia swoje oczekiwania? Zrobiłaś mu jakąś niespodziankę? Zamiast się kłócić, na spokojnie wytłumaczyłaś mu to, że przeszkadza Ci takie coś? Że masz dość... że czujesz się samotna, niedoceniona? 
A ty chłopaku/mężu? Choć raz kupiłeś ostatnio jej kwiaty bez okazji? Komplementowałeś jej cały dzień? Doceniłeś to, że zrobiła Ci obiad, mimo iż nie chcący go spaliła? Podziękowałeś, że sprząta, zajmuje się dziećmi i pierze? 
Nie chodzi o dużo... Nawet nie trzeba nic kupować... Mówię to jako dziewczyna i córka... Jedna z  milionów ludzi na tym świecie. Powiedźcie mi, patrząc na partnera, na swoje dzieci, które muszą oglądać te kłótnie wyzwiska, brak podziękowań. Na dzieci, które nigdy nie widziały jak wygląda miłość dorosłych ludzi, jak ich rodzice się przytulają, wyznają sobie miłość. Jedyne co słyszą to "nie żeń się/nie wychodź za mąż, bo zrujnujesz sobie życie". Spójrzcie choć raz na to z innej strony niż z pryzmatu ludzi, którzy nie mają czasu. Spróbujcie zrozumieć, że to boli... niszczy... od środka... W to co zawsze wierzyli - że trzeba być dobrym, kochać... że miłość jest piękna, uskrzydla... okazało się kłamstwem. Może nawet przez to niektórzy zmieniają upodobania względem płci... Nie wiem... Jedyne co wiem to to, że ten świat się niszczy.... 

Znalazłam kiedyś taki tekst, w którym było napisane, że pewnego dnia rodzina siadła do stołu. Matka nałożyła spalony obiad, a ojciec się uśmiechnął, pocałował ją w czoło i podziękował. Po obiedzie syn zapytał się ze zdziwieniem dlaczego podziękował za spalony obiad. Na to ojciec z uśmiechem: "Twoja mama miała dziś bardzo ciężki dzień i nie chciałem jej robić przykrości." 
Gdy to pierwszy raz przeczytałam i się nad tym zastanowiłam - naprawdę się wzruszyłam... Większość osób nie docenia starań, wręcz przeciwnie - narzekają, że mało...

"Przyjemność z tego, co Nas cieszy, zniknie, gdy zapragniemy czegoś więcej."
A teraz podam Wam coś, co pewnie większość widziało.


Jednak czy warto być z osobą której się nie kocha?

No dobra o miłości już było. Tylko teraz pytanie czy warto być... 
Zapytałam się kilku osób i każda odpowiedziała bez zastanowienie, że nie warto. Po czym przedstawiłam konkretną sytuację i odpowiedzi dramatycznie się zmieniły. 

Otóż sama powiem, że należy walczyć o swoją miłość, jednak... gdy wiemy, że będziemy cierpieć. Wiemy, że ta miłość będzie nieodwzajemniona, bądź po prostu, że się nie uda... To po co cierpieć, skoro np. wiemy, że jest ktoś inny, kto robi wszystko dla nas... Pociesza... wspiera... jest naszym przyjacielem. Powiem tak... czasami wystarczy to, że czujemy się dobrze przy kimś, że mamy pewność, że ta osoba nas nie zrani, że możemy na nią liczyć. 
"Pierwszym etapem miłości jest przyjaźń, ostatnim też."
Jest w tym cytacie ciut prawdy. Nie zawsze warto podążać za głosem serca... Niektórzy nawet mówią, że miłość przyjdzie z czasem. I muszę powiedzieć, że jest to prawdą, jednak trzeba dużo, ale to dużo o to walczyć. Nie przyjdzie to samo. Nic nie zrobi się samo.... Miłość to inaczej głęboka przyjaźń. Czasami nawet nie wiemy, że kochamy przyjaciela/przyjaciółkę, jednak gdy już ta osoba odejdzie, to nagle wszystko traci sens. Nie wiem czy się z tym zgodzicie, czy nie, ale musicie mi uwierzyć, że czasami być z kimś kto nas bardzo kocha jest dużo lepsze, niż starać się o kogoś, kto ma nas gdzieś.

Podam Wam film, który jest z tym połączony.

1. Gdyby juta nie było.
Film, którego akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych. 
Otóż do pewnej miejscowości przyjeżdża chłopak. Od początku dziwnie się zachowuje - cały czas się uśmiecha, wprowadza w otoczenie radość, śmiech, muzykę i taniec. Jego sąsiadka,  go nie lubi, bo uważa, że nie zna życia. Bo po co się uśmiechać, gdy wszystko jest czarno-białe. Mówi, że miłość to bzdura i pyta się przyjaciółki: "Tylko jedno Ci w głowie - FACECI! I co spotkasz wymarzonego chłopaka, potem miłość, ślub, dzieci, a później? A później on cię zostawi i co wtedy zrobisz?!"
Nie ufa chłopakom, ale ma przyjaciela, który "lata za babami".
Gdy wszystko się układa, a ona zakochuje się w tym sąsiedzie, on robi wszystko, by przyjaźń jej z jej przyjacielem, przerodziła się w miłość. O dziwo robi to z miłości do niej - żeby nie cierpiała. Nie będę Wam zdradzać szczegółów. Powiem tylko tyle, że jest to naprawdę wyciskacz łez, który nawet wzruszył mojego tatę. Jednak trzeba wytrzymać te 3 godziny. (nie przerywając).
Polecam naprawdę gorąco, który zdobył nagrodę za najlepszy film w 2004 roku.



Na tym kończę, ten post. Mam nadzieję, że się spodoba. 
Piszcie w komentarzach swoje opinie. ;)


Komentarze

  1. JA sama chyba nie potrafiłabym być z osobą której nie kocham wiedząc, że ona mnie tak. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, jednak jak byłby to twój przyjaciel, to sprawa się komplikuje uwierz ;)

      Usuń
  2. Ten film zapowiada się bardzo fajnie na pewno się skuszę 😉 pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo! Często się zapomina o tak ważnych sprawach ���� Pozdrawiam ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby znany i powtarzalny temat, a jednak wiele jeszcze można o tym powiedzieć ;) Trafnie i ciekawie napisane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również tak sądzę, pewnie gdybym miała możliwości rozpisałabym się na kilka stron ;)

      Usuń
  5. Według mnie nie słowa się liczą lecz czyny. To prawda że słowa 'kocham cie' już praktycznie nic nie znaczą. .Bo ktoś może tak mówić a robić coś innego co jest kompletnie sprzeczne i bez sensu. Dokładnie młode osoby to jest tak smutne że aż śmieszne że np w wieku 13lat byli w 'zwiazku' a po rozstaniu stwierdzili że nie ma miłości.. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram iż jest to śmieszne. Dużo właśnie takich dziewczyn (chodzi o wiek), straciły sens życia i robią głupie rzeczy, żeby niby zapomnieć o drugiej osobie. Osobiście tego nie rozumiem, bo to całe życie przed nimi, ale... nic się nie zrobi :/

      Usuń
  6. Bardzo dobry tekst. Również uważam, że słowo kocham jest nadużywane. Ludzie nie do cenią tej wartości jaką jest miłość drugiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi samej często zdarza się nadużywać tego zwrotu w stosunku do znajomych, jednocześnie prawie nie używać w związku (co nie znaczy, zę w tej relacji miłości nie ma)...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie potrafiłabym związać się z kimś bez miłości. Ale też odróżniam miłość od chwilowego zauroczenia i doceniam jej moc :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy i bardzo dobrze rozwinięty temat. Osobiście uważam, że nie warto być z osobą której się nie kocha, ponieważ mamy jedno życie i spędzenie jej z osobą, której nie kochamy, jest zwyczajną stratą czasu i ranieniem nie tylko siebie, ale też unieszczęśliwianiem drugiej strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak w niektórych przypadkach jest to dobre rozwiązanie ;)

      Usuń
  10. Milosc istnieje tylko trzeba znaleźć odpowiadają osobę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. miłość jest piękna wtedy gdy ją pielęgnujemy i każdego dnia o nią dbamy :) zwykły buziak na dzień dobry czy słodki komplement sprawiają że dzień staje się o wiele lepszy :) tak jak napisałaś nie powinniśmy brać pod uwagę tego że już kogoś "zdobyliśmy" bo tą osobę powinniśmy zdobywać każdego dnia :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za poparcie i również pozdrawiam ! <3

      Usuń
  12. Ale wyczerpałaś temat. Szkoda, że nie zadałaś żadnych pytań, bo nie wiem co napisać. :D Uważam, że miłość rzeczywiście cierpi w dzisiejszych czasach, traci na sile i znaczeniu - niestety.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie nie liczą się słowa, a czyny. Choć wiem, że dla mojego chłopaka jest na odwrót. Każdy inaczej okazuje miłość i każdy che, aby inaczej tę miłość jemu okazywać. Związek to sztuka kompromisów, porozumienia i życia w parze. Ja się cieszę, że jestem totalnym przeciwieństwem swojego chłopaka, ponieważ dzięki temu potrafimy okazywać sobie miłość nie tylko przez słowa, ale również na wiele innych sposobów :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również liczą się czyny, jednak nie umiałabym być w związku nie mówiąc i nie wierząc w słowa takie jak "kocham..." lub inne wyznania miłości.

      Usuń
  14. Napiszę jeszcze raz, bo chyba nie opublikowałaś mojego komentarza: jako starsza koleżanka powiem Ci, że miłość zbudowana na przyjaźni to coś najpiękniejszego na świecie. Bo gdy, po 10-15-20 latach związku motyle w brzuchu i fajerwerki miną - zostaje przyjaźń. I zawsze macie wtedy o czym ze sobą pogadać. :) Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie ;) również pozdrawiam

      Usuń
  15. Hmm, ciężka sprawa z tą miłością..

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem pewna że miłość istnieje, no bo ona jest wokół nas tylko trzeba to dostrzec :) Będąc z kimś trzeba miłość pielęgnować, samemu ją podlewać nie tylko czekać na ruch drugiej strony. Ja z moim chłopakiem jesteśmy razem 4 lata a znamy się chyba z 7. Zanim został ukochanym, był najlepszym przyjacielem. :)
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Patrząc na dzisiejsze związki stwierdzam, że miłość i najważniejsze słowa "Kocham Cię" tracą na znaczeniu. To smutne, ale bardzo prawdziwe.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja uważam ze prawdziwa miłość wciąż istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mądry post! Uważam, że mimo wszystko prawdziwa miłość istnieje. Bo długim czasie sama się o tym przekonałam. Czasy, w których żyjemy są tylko dość trudne do jej odkrycia.
    Prawdziwa miłość to nie jest ta idealna, "instagramowa", jakiej wiele ludzi oczekuje. To nie tylko ta cała piękna otoczka i ekscytacja. To codzienne życie, pełne problemów, w którym nawet po dwunastu godzinach pracy masz ochotę spędzić miło czas z drugą osobą.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ma sensu bycie z osobą, której się nie kocha. Bywa, że człowiek ulegnie dużemu zauroczeniu na początku poznawania kogoś. Nie jest to takie złe, gorzej jesli dochodzi do tej sytuacji alkohol.
    Być, żyć i kochać, ale nie egzystować.

    OdpowiedzUsuń
  21. ten test z telefonem świetny, mój mąż też by odpisał: "ile chcesz i na co" ale to bardziej w żartach niż serio

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak to mówi tekst piosenki " Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty". Bycie z kimś na siłę zawsze prowadzi prędzej czy później do rozczarowań. Pozdrawiam ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Super wpis. JESTEŚ WIELKA! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nie słyszałem z takim szczerym stwierdzeniem, że owa miłość nie istnieje. Myślę że takie słowa wynikają ze słabego doświadczenia z tym uczuciem.

    OdpowiedzUsuń
  25. hmmm Ciekawe spostrzeżenia .
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy post :)
    Teraz dużo osób nadużywa słowa kocham choć wcale go nie rozumie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz