Proszę wróć...

Czyli jak radzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby. 





Niestety w dzisiejszych czasach sami nie wiemy, kiedy śmierć nastąpi. Może to być za miesiąc, tydzień, jutro, a nawet w tej chwili... Może właśnie teraz ktoś opłakuje bliską osobę, bądź ją przeklina, że tak nagle odeszła i ją zostawiła. Być może nadal, mimo miesięcy ktoś inny próbuje zapomnieć, nie myśleć o stracie, bólu, tęsknocie, próbując różnych metod (od zajmowania myśli - aż do depresji, alkoholizmu lub czegoś podobnego).


Niestety takie jest życie... Ktoś umiera, żeby ktoś się mógł urodzić. Jest to smutne - nie powiem. Jednakże nic z tym nie można zrobić. Taka jest nasza droga na tym świecie. Co prawda niektórzy mówią, że jest życie pozagrobowe (np. reinkarnacja) - jednak skupmy się na głównym temacie.



Moja historia.

A więc tak jak każdy  - i ja kogoś nieraz straciłam. Chyba jedną z najważniejszych osób był mój wujek... Co prawda zmarł on w 2010 roku, to mam nadal wszystko przed oczyma. 
Ale może zacznę od czegoś przyjemniejszego, a mianowicie od tego, że był on naprawdę osobą wartą podziwu. 
Pamiętam jak odbierał mnie ze szkoły, a z powodu braku auta, szedł 3 kilometry piechotą do mojej szkoły, a później z powrotem nosząc dodatkowo mój plecak. 
Pamiętam jak po drodze zawsze wstępowaliśmy do sklepu, bądź baru i kupował mi coś słodkiego lub coś do jedzenia. 
Może niektórzy powiedzą, że to nic wielkiego. Jednak mimo deszczu, zmęczenia on nigdy nie pozwolił by dziewczynka, która dopiero chodzi do pierwszej/drugiej klasy wracała sama.  Nawet narzekania mojej mamy, że mnie rozpieszcza nic nie zdziałały. Co chwilę powtarzał: "Jo Ci przaja" (coś podobnego do kocham) oraz pytał czy będę o nim pamiętać, gdy już go nie będzie. A ja? Naprawdę myślałam, że żartuje i tylko przytakiwałam. I to był mój największy błąd... 

Dzień jego śmierci, był chyba najgorszym i najstraszniejszym ze wszystkich. 
Była barbórka (święto górników), więc jak co roku - była impreza domowa. No wiecie - żarty, sramty, no i bez tańczenia i śpiewania się nie odbyło. Jak to na nas przystało, imprezka zakończyła się w miarę późno. Goście wrócili do swoich domów, a niektórzy mieszkańcy poszli spać. I wtedy się wszystko zaczęło...
A więc oglądałam z moją mamą i kuzynem film. Myślałam, że będzie to super spędzony czas, aż tu nagle coś trzasło. Moja mama poszła to sprawdzić i gdy weszła na korytarz, krzyknęła. Pobiegliśmy do niej przerażeni, żeby zobaczyć co się stało. To co zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach. Otóż mój wujek leżał nieprzytomny z zakrwawioną głową na kafelkach. Spadł ze schodów. Zadzwoniliśmy z płaczem na pogotowie i gdy się ocknął, odetchnęliśmy z ulgą. Niestety.... po kilku minutach puściła mu się piana/krew (tego akurat nie jestem pewna, więc wybaczcie) z ust i to zwiastowało koniec. Pogotowie kilkanaście minut później potwierdziło zgon... 
Nigdy nikomu nie będę życzyć oglądać śmierć kogoś bliskiego. Widoku krwi spływającej po podłodze... Białych oczu i padaczki... To coś strasznego. 
Co prawda może i niektórzy widzieli gorsze rzeczy, przez co im bardzo współczuje, jednak żałuję tego, że się nie pożegnałam - to boli najbardziej...



Jak się z tym pogodzić. 

Ten fragment będzie skierowany prosto do osób, które kogoś straciły.  

A więc wiem jak się czujecie... Jesteście załamani, macie dość życia... Pewnie nie raz wlewacie łzy, przeklinacie. Może uważacie, że to przez Was. Obwiniacie rodzinę, że Was nie rozumieją. Zmieniacie się i próbujecie rozładować smutek, tęsknotę w różny sposób. 
Ale powiem Wam jedno, nie ważne kogo straciliście - kogoś z rodziny, przyjaciela, miłość - zawsze to boli. W życiu nie idzie tego przewidzieć, choć każdy by chciał cofnąć czas i kogoś uratować... Jest ciężko... szczególnie gdy się kogoś bardzo kochało... 
Jednakże nie ważne kto to jest, ważne by nie myśleć o tym w taki sposób. To nie dzieje się bez przyczyny nigdy... Może to ma Was wzmocnić, może ta osoba by cierpiała. Każdego czeka coś innego i nie znamy przyczyny. Wolimy być zaślepieni stereotypowym zdaniem: "Dlaczego on/ona musiała odejść, dlaczego nie mógł to być ktoś inny!?"
Kiedyś komuś powiedziałam tak: 
Pewnego dnia ból zniknie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że to nie prawda, że zmarli zniknęli. Oni są u góry i patrzą na nas... Gdy płaczemy to płaczą z nami. Gdy robimy coś złego, to pewnie nas opieprzają, że rujnujemy sobie życie. Oni cały czas mówią do Nas z góry... Są z Nas dumni, śmieją się z naszych żartów i obrażają się, że nie chodzimy na ich groby. Jednak zawsze kochają... i w to trzeba wierzyć. Trzeba... Być może teraz czyiś ojciec, syn, przyjaciel śmieją się z kogoś i próbują jakoś powiedzieć: "Tee ogłupiałeś?! Ja mam się dobrze, a ty żyj, baw się! 


"Gdziekolwiek jest Twój tata, zawsze na Ciebie patrzy. Widzi Twoją złość, twój smutek... Może nawet płacze razem z Tobą. Nie możesz otrzeć jego łez. Ale jeśli będziesz wesoła i uśmiechnięta, przestanie płakać."



Inna prawdą też jest, że oni nie tylko są na górze, ale też z nami. Może nie ciałem, ale duchem... W Nas... W Naszej głowie... W Naszych wspomnieniach... I w Naszym sercu... Nawet gdy tego nie czujemy, nawet gdy próbujemy tej osoby nienawidzić. Oni zawsze przy nas będą. 

A nawet jeśli to co mówię jest kłamstwem, no bo macie prawo mi w TAKIE PRZESĄDY nie wierzyć i uznać je za wytwór wyobraźni.  Tylko że ... pomyślcie... gdybyście byli na ich miejscu chcielibyście, by inni tak za Wami cierpieli? By np. Wasza żona była nieszczęśliwa? Wasz przyjaciel zaczął pić? By Wasze dziecko zaczęło nie chodzić do szkoły, pyskować, nienawidzić i cały czas płakać? Oczywiście w żadnym wypadku nie mówię, że to coś złego i nie mamy tak robić, bo powiedzmy sobie szczerze - żałoba jest nieunikniona. Chodzi o to, żeby samemu być szczęśliwym, by nie udawać, że taki ktoś nie istniał, ale też, żeby siebie nie obwiniać.
I teraz pora na cytat, który mi osobiście pomógł: 


- Bo mojej ukochanej nie ma już na tym świecie. Umarła.
- Bardzo mi przykro..
- Niepotrzebnie. Mnie nie jest. Nie pokochałem jej dlatego, że ma żyć dłużej ode mnie. W miłości nie stawia się warunków. Więc nie powinno się żałować. Co z tego, że moja ukochana odeszła... Nadal bardzo ją kocham, nie dlatego że nie spotkałem innej, tylko dlatego, że miłość do niej pochłania mnie bez reszty. Kiedy za nią tęsknię, zamykam oczy i widzę ją obok siebie. 

Ten cytat nie tylko pasuje do partnerów, ale też do wszystkich. Tak powinno się postępować. Naprawdę... 

Teraz podam Wam filmy/książki nawiązujące do tego tematu.

1. Miłość żyje wiecznie (2000) "Mohabbatein"


Plakat tego filmu.
Jest to film bollywood, który może na początku jest dość nudnawy i nie każdemu się spodoba. Opowiada najlepszej uczelni, w której nie można było się zakochać - tylko nauka, praca, honor, tradycja. Córka dyrektora tej szkoły zakochała się w pewnym uczniu, którego on sam wyrzucił. Dziewczyna popełniła samobójstwo, bo nie mogła żyć ani bez ojca, ani bez ukochanego. Kilka lat później wydalony uczeń powrócił jako nauczyciel muzyki, by odmienić tą szkołę.
Może nie jest to hit. Film ten trwa 3,5 godziny, więc naprawdę trzeba dużo czasu. Jednak przesłanie tego jest naprawdę cudowne.


2. Jesienna miłość - Nicolas Sparks.


Książka
Jest to książka, która opowiada o chłopaku i pewnej dziewczynie. Młodzieniec niezbyt przepadał za tą córką pastora, jednakże dzięki próbom do przedstawienia zmienił zdanie. Resztę sami przeczytajcie. 😊

3. Charlie St. Cloud (2010)




Ten film opowiada o młodzieńcu, który stracił brata, jednakże nie mógł sobie z tym pogodzić i o konkretnej godzinie przychodził w pewne miejsce i rozmawiał z nim. Gdy się zakochał zrozumiał, że musi wybierać pomiędzy rodzeństwem, a miłością. 


Na tym chciałam zakończyć i tym samym bardzo Was przeprosić. Obiecałam, że posty będą regularnie, ale miałam kiepski okres.. Dużo nauki i pewne problemy. Postaram się Wam to wynagrodzić i napisać coś teraz w tym tygodniu. Jednak proszę o przysługę. Napiszcie też o czym chcecie post. Byłoby mi dużo łatwiej i lepiej bym się czuła. Z góry dziękuję <3 

Mam nadzieję, że post się podobał i że komuś pomoże 😊😁

Komentarze

  1. Bardzo na czasie... kilka dni temu straciłam swoją ukochaną Babcię! Była naprawdę wspaniałą i uwielbianą przez wszystkich osobą. Na pogrzebie był tłum ludzi - znajomych, przyjaciół i rodzina z całej Polski. Nigdy o niej nie zapomnę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane - sama w swoim życiu straciłam już w ten sposób dwie bardzo bliskie mi osoby. Post na pewno wspiera na duchu.

    Dobra robota.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne słowa kochana ! ❤
    Dziękujemy��

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładnie napisane.. daje do myślenia :-) strata po bliskiej osobie jest naprawdę ciężka, jednak tak jak mówisz, starajmy się myśleć, iż ukochani zmarli są nadal wśród nas :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Temat jakże ważny, ale bardzo rzadko podejmowany.. Świetny post..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja straciłam 5 lat temu babcię była ona dla mnie jak matka. Miałam 21 lat wtedy mam wrażenie,że nie przeszłam żałoby wtedy.Z drugiej strony zostawiła mi coś cennego mam jej głos. Pomogło mi to,że musiałam zająć się matką niepełnosprawną. Z drugiej strony nie umiałam płakać na potrzebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie Cię rozumiem. Współczuję, bo miałaś pewnie bardzo ciężkie życie, jednak nie poddawaj się nigdy! <3

      Usuń
  7. Świetny post, napisany w bardzo ciekawy i interesujący sposób, może pomóc, tak trzymaj! ������

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie to napisałas kochana! :*
    Pozdrawiam weronka-m.blogspot.com ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciężko jest się nam pogodzić ze stratą, jednak ja sama po stracie dziadka nie raz czuje, że jest koło mnie i wspiera mnie w ciężkich chwilach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis, bardzo madrze napisane. Kazdy kiedys odejdzie i musimy się z tym pogodzić, takie jest życie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładnie napisane. Mało osób porusza ten temat i chyba nie dziwię się...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo cudowny wpis, prawdziwy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem nigdy nie da się pogodzić ze stratą osoby bliskiej . Nic nie jest wstanie pomóc prócz czasu z załagodzeniem bólu . Lecz trzeba o tym mówić bo to nie jest temat tabu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak moim zdaniem warto wierzyć, że ta osoba ma się lepiej i np. już nie cierpi ;)

      Usuń
  14. Moim zdaniem nie da się zapomnieć o danej osobie. Po prostu przyzwyczajamy się do bólu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o zapominanie ;) Chodzi o pamiętanie o niej, ale bez cierpienia i smutku ;) Również pozdrawiam <3

      Usuń
  15. Pieknie napisane, każdy z nas stracil kogoś ważnego w swoim życiu. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie napisane. Każdy z nas stracił kogoś bliskiego. Myślę, że warto poruszać takie tematy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo wyczerpujący wpis. Ja nie przeżyłam nigdy takiej straty bliskiej osoby. Jednak wiadomo, że śmierć kiedyś przyjdzie. :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny wpis, każdemu kto kogoś bliskiego stracił na pewno pomoże. Ja jeszcze nigdy nie straciłam nikogo bliskiego, więc nie wiem do końcu jak musi to koszmarnie boleć, natomiast współczuję wszystkim, którym do tej pory się do przydarzyło :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejku strasznie Ci współczuję straty...
    Wiem co czujesz ponieważ sama straciłam w swoim życiu kilka bardzo ważnych osób i z żadną z nich nie zdążyłam się pożegnać, to było tak nagłe...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku było bardzo ciężko, jednak później tak jak pisałam w blogu, doszłam do wniosku, że ona jest cały czas przy mnie. I to mi pomaga. Również pozdrawiam ;*

      Usuń
  20. Super wpis! Doskonale wiem, jak to jest stracić kogoś, kogo się kochało i miało się nadzieję, że będzie juz tak wiecznie. Ale wszystko przemija. Wszystko się zmienia. Choć nigdy nie wiadomo, co jeszcze będzie nam dane przeżyć i kogo przyjdzie nam spotkać. Trzeba po prostu żyć :)
    B

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie piszesz, tekst daje dużo do przemyśleń. Też wiem jak to jest stracić kogoś bardzo bliskiego :( Niestety nic nie jest wieczne. Mimo wszystko trzeba żyć dalej i czerpać z tego jak najwięcej szczęścia i przyjemności. Nie wolno się załamywać! Bardzo mądrze wszystko napisałaś! Pozdrawiam cieplutko :*

    zuzannadul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to bardzo miłe słowa. Również pozdrawiam ;3

      Usuń
  22. Piękny wpis. Temat bardzo rzadko poruszany..Trzeba się pogodzić z pewnymi wydarzeniami i żyć dalej. Pozdrawiam Cie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie się podoba. Pozdrawiam ^ ^

      Usuń
  23. ja sie boję śmierci. pięknie to napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  24. W 2012 roku zmarła moja mama. Moi dziadkowie, czyli jej rodzice, obwiniali za to cały świat, siebie, mnie. Kurwa. Moim złotym środkiem, było twarde powiedzenie - no i bardzo dobrze, że umarła. Może to dosyć drastyczne, ale była ciężko chora, więc skoro teraz przynajmniej się nie męczy, to czy tak nie jest lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, mimo wszystko teraz przynajmniej już nie cierpi i jest spokojna, że tak się wyrażę ;)

      Usuń
  25. smutne :( świat jest niesprawiedliwy, 8 lat temu straciłam jedną babcię, 7 lat temu drugą a 2 lata temu dziadka :( okropne jest to że ludzie tak szybko umierają :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana, widzę że wujek był dla Ciebie prawie jak ojciec. Był dla Ciebie bardzo ważną osobą, na pewno był to dla was ogromny szok. Ja w 2012 roku, mając zaledwie 18 lat straciłam mamę, nagle zachorowała, a po 3 miesiącach zmarła, oczekiwanie na jej śmierć (bo nie było już nadziei) było czymś strasznym. Udawanie, że jestem silna, ogarniam szkołę i całą resztę było nie do wytrzymania, tym bardziej że z mamą byłam bardzo blisko.
    makijazagi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była dla mnie bardziej jak przyjaciel ;) współczuję, ale wierzę, że będzie dobrze :*

      Usuń
  27. Kazdy smierc bliskiej osoby przezywa na swoj sposob. Wazne jest aby umiec nauczyc sie zyc z tym bolem I nie pozwolic by przygniotl nasze zycie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pięknie napisane... Wiem, że kiedyś nadejdzie taki czas, że będę musiała pożegnać najbliższe osoby, ale trudno się na to przygotować. Każdy człowiek ma inną psychikę, inaczej przeżywa, inaczej oddaje emocje... Jedni sobie z tym radzą, drudzy potrzebują terapeuty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żebyś tego nie musiała doświadczać jeszcze przez długi okres ;)

      Usuń
  29. Mi ostatnio zmarło 2 osoby z rodziny ale na początku myślałem dużo o tym a potem jakoś przetrawiłem i po krzyku, ale trochę gorzej było gdy znajomego rzegnam z pracy a następny dzień dowiaduje się że nie rzyje i że w sinie zmrał. 50 lat młody gośc i to naprawdę zasłużony. Na początku zawsze jest ciężko pogodzić się ale cóż, może o trudność poradzenia sobie ze śmiercią decydują przywiązanie oraz wiek. Im starszy tym łatwiej. Pożyteczny i pomocny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, aczkolwiek niekoniecznie. Czasem młode osoby lepiej przeżywają takie coś, a starci popadają w nałogi. Moim zdaniem to idzie rozpoznać po charakterze. Niektórzy trzymają to w sobie, zaś inni nie umiem udawać, że wszystko jest okej. :)

      Usuń
  30. Ja 6 lat temu straciłam dziadka... Najgorsze jest to, że winowajca, który przyczynił się do jego śmierci nie został za to ukarany... A ja nie mogłam sobie darować, że się z nim nie pożegnałam. Po prostu wyszedł z domu i pojechał na działkę i już nie wrócił. Było mi bardzo ciężko, ale życie leci dalej i musiałam sobie poradzić.
    Bardzo pomocny post. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się co czujesz... Ale wierzę też, że wszystko się ułoży i jestem z Ciebie dumna, że pomimo tego idziesz dalej. Masz moje BRAWA! Również pozdrawiam :*

      Usuń
  31. Pogodzić to się chyba nigdy nie da ze stratą najbliższej osoby, jedynie można nauczyć się z tym żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby nauczyć się z tym żyć, pierw trzeba się z tym pogodzić, moim zdaniem ;)

      Usuń
  32. Kochana, bardzo współczuję. Strata tak bliskiej osoby nie jest łatwa. Pogodzić się z tym nie da, ale żyć trzeba z tą świadomością, że kiedyś będzie nam dane wszystkim razem się spotkać. Pozdrawiam, poulciak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję ze świadomością, że jest mu lepiej. Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  33. Ciężki temat, ale bardzo dobrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  34. Piękny post. Aż nie wiem, co powiedzieć. Cytat na końcu bardzo mądry. Uważam, że każda osoba coś wnosi do naszego życia i choć rozstanie boli to warto docenić to, że ta osoba była, może krótko, może długo, ale była i wspomnienia z nią możemy stale nosić w sercu.

    OdpowiedzUsuń
  35. Smutny wpis...to ogólnie ciężki temat....przykry ogromnie :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Wow! Mocny post! Doceniam ludzi, którzy podejmują takie tematy! Zapraszam na moj blog, tez pisze o głebi... www.kingulencja.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Strata bliskiej osoby jest niewyobrażalnym bólem... na prawdę z całego kochana Ci współczuje.
    Niby życie mknie do przodu, ale w momencie kiedy tracimy bliskiego już nigdy nic nie będzie takie samo.
    Dobrze, że zdecydowałaś się na taką tematykę posta... Notki na blogu nie zawsze muszą być piękne i przyjemne, czasami należy porozmawiać i na takie tematy.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Super wpis. Jestem pewna, że każdy potrzebuje takiego wsparcia po stracie kogos bliskiego. To trudny temat. już 18 lat temu umarł mój tata, a są chwile, że nadal nie mogę się z tym pogodzić :((

    OdpowiedzUsuń
  39. bardzo dobrze napisane, bardzo ciężko się mówi, pisze o stracie bliskich osób...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz