Rozwód i jego konsekwencje...


Czyli jak rozwód niszczy nas samych i innych dookoła. 



XXI wiek... Coraz więcej populacji na świecie, a co za tym idzie - również rozwodów... Coraz więcej samotnych matek, ojców i dzieci, które nie znają smaku prawdziwej rodziny. 

To jest to.... XXI wiek...


Miłość... Obiecujemy drugiej osobie przed ołtarzem szczerość, oddanie i że ją nie opuścimy, aż do śmierci.. A co robimy?! Kłamiemy... Niszczymy to, co budowaliśmy przez tyle lat... A po co? DLACZEGO SIĘ PYTAM?! Przecież byliśmy tak zakochani... Przecież na samą myśl o tej osobie zawsze pojawiał się uśmiech... Przecież nie umieliśmy bez siebie wytrzymać... W takim razie niech ktoś mi powie - co się stało? Jaki powód jest tak poważny, że zdradzamy, oddalamy się i nie umiemy dojść do porozumienia? Dlaczego zapominamy o tej miłości, która rozpłynęła się przy codzienności? Dlaczego przestajemy już wierzyć, że małżeństwo ma w ogóle sens? 

Dzisiejsze czasy Moi Drodzy... Nie ma rodzinnego eventu bez kłótni, pretensji, rozczarowań. Nie raz słyszałam jak ktoś mówi: "Nie żeń się, bo zrujnujesz sobie życie", albo "Jak nie ten to ktoś inny". No faktycznie - to TYLKO ROZWÓD, TYKO ROZSTANIE, PODPISANIE JAKIEGOŚ GŁUPIEGO PAPIERKA i życie później toczy się dalej. Zapomniałam... głupia jestem, przepraszam. Jak ja mogłam w ogóle sądzić, że to ma naprawdę ważne znaczenie w dzisiejszym świecie. To tylko głupia przysięga... 

Kochani... Związek nie jest łatwy. Nigdy nie był i nigdy też taki nie będzie. Można go porównać choćby do zawodu. Ciągła walka by się wspiąć po szczeblach. Ciągłe dołki, błędy, rozterki. 
Osobiście przyznam się, że jestem romantyczką - wierzę w prawdziwą miłość. I nie wstydzę się tego. I nie jest tak, że się nie znam albo że nie przeżyłam dużo. Nie, przeżyłam bardzo dużo i bardzo dużo też widziałam. Znam osoby, które się rozwiodły. Znam nieszczęśliwych kochanków, których druga osoba zostawiała z wyrzutami sumienia. Ludzi którzy zdradzali, bądź byli zdradzani. Znam dzieci, które przeżyły kłótnie i rozwody rodziców. I wiecie co? Ja dalej w to wierzę... Wierzę, że miłość istnieje, tylko niestety ludzki egoizm to niszczy..




Sens małżeństwa. 


Małżeństwo. Niezwykle wyjątkowa chwila oparta na ciężkich przygotowaniach, no i oczywiście wielkim stresie. No bo kto by się nie stresował... Nie no, może i ktoś by się taki znalazł, aczkolwiek na pewno zdecydowana większość nie potrafi zasnąć przed tym wyjątkowym dniem. 

Aczkolwiek przejdźmy jednak do sedna. Biała suknia, smoking, regułka, zaproszenia, impreza i przysięga. Ah tak, coś pięknego. Przysięgać ukochanej osobie przed Bogiem i ludźmi zgromadzonymi. Oddać swoją duszę i pełnoprawnie móc nazwać partnerka/partnerkę mężem czy żoną. 
Może tylko ja tak myślę, ale przysięgi mają większe znaczenie niż "Obiecuję"... Dla mnie to coś serio, serio ważnego. Złamanie przysięgi powoduje, że dana osoba jest po prostu niewartościowa, jest kimś gorzej niż kłamcą. 
Jest tego powód bardzo prosty - nie decydujemy się na taki wyczyn od tak. (No chyba, że wziąć pod uwagę program - "Ślub od pierwszego wejrzenia", który kończy się z nielicznymi przypadkami rozwodem"). 
Dużo osób naprawdę po pewnym stażu małżeństwa jednak zapomina, że ślub to coś więcej niż mieszkanie razem, wychowywanie dzieci czy utrzymywanie domu. To jednak jest ciągła praca nad sobą samym. Nad własnymi wadami. To dzięki tej relacji możemy się dowiedzieć jacy sami jesteśmy. Czy mamy tę siłę by utrzymać to duże brzmienie. Sprawdzamy swoje zachowania, swoje nawyki czy pragnienia. Walczenie z pokusą pożądania, opieranie się żądzą, a nawet zwykłe pójście na kompromis. Te ostatnie wydaje się takie proste i oczywiste, a jednak sprawia chyba najwięcej problemu. Egoizm sprawia, że chcemy wszystko po swojemu, uważając, iż jest to najlepsze wyjście, jednak to małżeństwo pokazuję jak naprawdę stać się człowiekiem, a nie zwierzęciem idącym własnymi ścieżkami. 


Dlaczego są rozwody?


Każdy na pewno na to pytanie odpowie tak: bo są zdrady; bo partner się zmienia; bo są kłótnie.
Osobiście powiem, że przyczyna jest następująca - każdy zapomina o uczuciu i szacunku.
Pewnie niektórzy powiedzą, że niekoniecznie o to chodzi, jednak nikt tak naprawdę podczas kłótni nie myśli racjonalnie. Partnerzy wyzywają się oraz mówią i myślą rzeczy typu "żałuję, że jesteśmy małżeństwem". A gdzie w tym wszystkim te wspomnienia?

Codzienność niszczy uczucie. Ale czy na pewno? Czy to właśnie codzienność je niszczy? A może jednak my sami to robimy? 
Otóż brakuje w tym wszystkim, tak jak wyżej wspomniałam - wspomnień. Świadomości DLACZEGO WŁAŚNIE TA OSOBA JEST MOIM MĘŻEM/ŻONĄ.

Pozwolę sobie tutaj zatoczyć pewien cytat:
"Przyjemność z tego co nas cieszy, zniknie, gdy zapragniemy czegoś więcej"
O co chodzi? A no właśnie o to, że na początku chcemy spędzić z tą osobą życie. Jesteśmy tego pewni i bardzo tego pragniemy. Aż nagle pragniemy czegoś więcej. Czasami są to naprawdę głupie rzeczy typu: "Chciałabym być bogata! Dlaczego nie zarabiasz tyle co mąż Roksany". I kłótnie, kłótnie, kłótnie. Potem rozmowy, niby szczerze, a i tak dochodzi do rozwodu. No i zdrady, bo w domu "żona jest zbyt markotna i nie da się jej słuchać".



Głupi rozwód - duże konsekwencje.

Ludzie robiąc głupoty zapominają, że to właśnie dzieci cierpią przez to najbardziej. Widząc kłócących się rodziców, bijatyki, słysząc wyzwiska, odbija się to na ich zdrowiu psychicznym. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy ile one płaczą, modlą się, walczą ze sobą by zapomnieć.
To wydaję się takie oczywiste. Każdy o tym wie, dużo osób o tym mówi, a jednak...
Co prawda to zrozumiałe - nikt nie będzie się zmuszał do miłości. Aczkolwiek prawdą jest też, że to głównie dla dziecka powinno się walczyć tak długo, aż uczucie wróci. W końcu dzięki wzajemnej sympatii, przymykania oka na niektóre rzeczy, spędzanie razem czasu, zaskakiwanie się to się odnowi. Tylko trzeba tego chcieć.
Każde dziecko chce być w szczęśliwej rodzinie. A jeśli w takiej nie jest, to pojawia się wiele skutków ubocznych:

  • Dziecko zamyka się w sobie.
  • Brak wiary w ludzi i w miłość.
  • Agresja
  • Trudności w kontaktach rówieśniczych.
  • Nadmierna wrażliwość.
  • Lęk przed zbliżeniem i zaufaniem
  • Nadmierny stres.
  • W związku nadmierna zazdrość (co łączy się z powyższym lękiem).
  • Zmiana orientacji z nadzieją na szczęście. 





Przygotowałam też specjalny wywiad z osobą, która wychowała się w takiej rodzinie.



Pamiętasz jak to się wszystko zaczęło?

Tak, bardzo dobrze.

Kiedy to było? 

12 lat temu.

Jeśli możesz, opowiedz jakie to uczucie.

Widząc kłócących się rodziców... Raczej nie jest to miłe uczucie. Pamiętam to jak oboje krzyczeli na siebie, pamiętam tą napiętą atmosferę. Sam bardzo to przeżywałem jako małe dziecko. Nie było mi łatwo, co dowodem może być to, iż nie raz płakałem.

Jak to zaczęło oddziaływać na twoje myślenie o związku?

Dziewczynę chciałem mieć dopiero po studiach. Byłem bardzo negatywnie do tego nastawiony. Mogę nawet powiedzieć, że przez to przestałem wierzyć w Boga i w to całe mówienie o miłości.

Czy po tylu latach od tego dalej cię to dręczy?

Udało mi się to wszystko pogodzić i nie myślę o tym już tak. Rodzice mają ze sobą dobry kontakt, więc jest to najważniejsze, aczkolwiek nadal jednak boli, że nie miałam pełnej rodziny. Patrząc na innych naprawdę im zazdroszczę. Mogę też dodać, że bardzo to wpłynęło na moją psychikę. Ukrywam wszystko w sobie i jestem bardzo wrażliwy. Dodatkowo, mimo iż teraz mam miłość swojego życia, to cały czas żyję w przekonaniu, że ona mnie zostawi. Naprawdę jest to straszne uczucie i nie polecam nikomu. 


Ludzie - ten fragment kieruję do Was. 


Błagam przed ślubem usiądźcie i się zastanówcie czy jesteście na 100% pewni. Jeśli tak - i przy tym omówiliście  wszystkie za i przeciw - to okej. Tylko później nie bierzcie rozwodu... Nie zdradzajcie... 
Sama zdrada... Ehh. Ja naprawdę nie umiem tego pojąć. Tak ciężko jest do cholery spojrzeć na pierścionek i pomyśleć "kurde jak ja bym się czuł gdyby to on/ona mnie zdradził/a".  Nie ma na to żadnego wytłumaczenia. Nie, że ona nie chce mnie zaspokajać. Nie, że go ciągle nie ma. NIE! 
Wiedzieliście od początku co to małżeństwo. Mieliście też tyle czasu na poznanie siebie. I co i teraz są kłótnie i już macie się dość? Naprawdę? Jesteście aż tak uparci obydwoje, że nie możecie obejrzeć choćby starego albumu razem i przypomnieć sobie jak to było i jak może to wyglądać? Czy tego naprawdę pragnęliście?
Podobno najcięższy okres jest do 8 lat po ślubie. Wtedy ludzie testują swoje charaktery, które muszą się zgrać ze sobą. Tak właśnie mi powiedziała pewna osoba z 25-letnim stażem. Najważniejsze są w małżeństwie kompromisy. Każdy chce rządzić, robić po swojemu, a tak przecież nie można. 
Choć to też trochę zabawne, gdyż bez ślubu ludzie potrafią mieszkać i wszystko, ale gdy już jest po to nieee, "odwidziała mi się miłość". 
To jest naprawdę śmieszne, ponieważ nikt w takich momentach nie myśli o innych - tylko "JA". Naprawdę takiego małżeństwa chcieliście? Mówiąc "TAK", to o to Wam chodziło? O to by później przez to, że jest źle wziąć rozwód? 

Okej pomińmy to, że cierpią Wasze dzieci (o ile je macie). Taki rozwód nie tylko oddziałuje na Waszą rodzinę, ale też na innych. Być może przyjaciół, ich synów czy córki, szczególnie właśnie na młode pokolenie. To oni widząc takie coś, rezygnują z takiej relacji. To oni mówią "Po co ślub skoro i tak kończy się rozwodem?"

My. Ludzie XXI wieku. Zmieniajmy świat na lepsze, a nie na gorsze. Nie pokazujmy, że nie ma o co walczyć, że nie ma szczęścia. ONO JEST!! I walczmy o nie, stawajmy na głowie, by zmienić ten brutalny świat w wymarzone i pełne radości życie. Pamiętajmy, że szczera rozmowa, ustalanie wad i z trzeźwymi oczami spoglądanie na własne życie jest ważne. Ale przede wszystkim się szanujmy, traktujmy i kochajmy tak, jak sami  chcemy być szanowani, traktowani i kochani. 
Nie bądźmy egoistami i nie myślmy tylko o własnym szczęściu, ale o szczęściu współmałżonka. 
To jest mega trudne, aczkolwiek wykonalne. 



Na tym kończę ten post. Mam nadzieję, że się spodobał oraz że coś zmieni w tym świecie. Chcę również zaznaczyć, że nie mam na celu nikogo obrazić, czy też skrytykować. Pragnę jedynie szczęścia i lepszego świata dla dorastających młodych ludzi. 

Komentarze

  1. Twój blog jest jednym słowem genialny. Poruszasz bardzo ważne tematy i to jak mądrze! Z pewnością wrócę po więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dr Агбазара-wielki człowiek, ten lekarz pomoże mi odzyskać moją ukochaną Jenny Williams, która zerwała ze mną 2 lata temu z jego potężnym zaklęciem, a dziś wraca do mnie, więc jeśli potrzebujesz pomocy, skontaktuj się z nim przez e-mail: ( agbazara@gmail.com ) lub zadzwoń / WhatsApp +2348104102662. I rozwiąż swój problem jak ja.

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że rozwód jest najbardziej szkodliwy wtedy, kiedy ludzie rozstają się w gniewie, robią sobie na złość, brną w awantury itd. Kiedy potrafią załatwić to jak ludzie, rozmawiając i podejmując wspólną, choć trudną decyzję, to będzie to przykre, ale o wiele mniej krzywdzące i dla dzieci, i dla ich samych. Choć wiadomo, związek wymaga wielu poświęceń, a to nie powinno być powodem do rozwodu.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo to przykre, ale temat ważny dla wielu osób. Jestem dzieckiem rozbitego małżeństwa, ale jakoś się nam wszystkim poukładało, choc wymagało to wiele pracy...

    OdpowiedzUsuń
  4. I to właśnie jest rzetelny wpis na temat i wyczerpany. W mojej rodzinie niestety też jest rozwód tylko że siostry.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie popełniają pochopne decyzje. Rozwód najbardziej krzywdzi dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciężki temat poruszyłas. Jest to ważne bo coraz częściej się o tym słyszy

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że na pewno trzeba rozróżnić rozwody, gdzie ktoś poważnie zawinił (np. zdrada), a rozwody, kiedy ktoś po prostu znudził się swoim związkiem i nie znał do końca osoby która poślubił.
    Ale zgadzam się, gdyby ludzie odpowiedzialnej podchodzili do małżeństwa, nie byłoby tyłu poranionych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozwód jest przede wszystkim najgorszy dla dzieci. Wiem bo sama to przeżyłam.. nie wyobrażam sobie żebym miała to zrobić własnym dzieciom ale wiadomo jeśli nagle dzieje się w małżeństwie bardzo źle to trzeba coś z tym zrobić

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny ten ostatni cytat. Zapadnie mi w pamięci naprawdę na długo! Cały wpis też mam w sobie to co :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. O jacie! Ten wywiad na końcu jest cudowny! <3 Bardzo piękny artykuł i prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozwody coraz częściej się o nich słyszy i niestety, ale przeważnie w tym przypadku cierpią na tym biedne dzieci :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Na dzień dzisiejszy w dużych miastach trudno spotkać rodziny, które są "kompletne".
    Super wpis!
    Pozdrawiam Eva

    OdpowiedzUsuń
  14. Weszłam na Twojego bloga i jeszcze nic nie czytając przeglądałam tytuły i zdjęcia postów. W głowie miałam jedynie WOW. WOW, o co chodzi, co się dzieje? Takie tematy na blogi?
    Tematy, które poruszasz, przynajmniej z tych, które już czytałam, są bardzo poważne i raczej mało kto decyduje się na poruszanie ich w swoich publikacjach. Szanuję Cię za to bardzo, to akt odwagi.
    Artykuły są rzetelnie przygotowane i ciekawe, aż chce się je dalej czytać.
    Tematy rozwodu, samobójstwa, depresji i zaburzeń odżywiania są bardzo poważne w dzisiejszych czasach, a jednak ludzie unikają je, bo są trudne.
    Oby tak dalej!
    Pozdrawiam,
    Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozytywny komentarz. Również pozdrawiam. ;)

      Usuń
  15. I dlatego cieszę się z dwóch rzeczy.
    1. Mamy ustalone z narzeczonym ,że bierzemy tylko ślub cywilny, a wcześniej podpisujemy intercyze. Ta świadomość że jedna rozprawa może nas dzielić od wymazania drugiej osoby z naszego życiorysu, ta poniekąd nietrwałość sprawi, że nie przestaniemy się o siebie starać.
    2. Potrafimy omówić każdy konflikt. Kłócimy się jak każdy, ale po wykrzyczeniu się potrafimy spokojnie powiedzieć co nam leży na wątrobie.
    Każdemu życzę czegoś takiego. Poczucia pewności drugiej osoby

    OdpowiedzUsuń
  16. Dr Агбазара-wielki człowiek, ten lekarz pomoże mi odzyskać moją ukochaną Jenny Williams, która zerwała ze mną 2 lata temu z jego potężnym zaklęciem, a dziś wraca do mnie, więc jeśli potrzebujesz pomocy, skontaktuj się z nim przez e-mail: ( agbazara@gmail.com ) lub zadzwoń / WhatsApp +2348104102662. I rozwiąż swój problem jak ja.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozwód nie musi niszczyć wszystkich dookoła i Ciebie, jeśli odbywa się w pokojowych warunkach. Wiem, że nie zawsze jest to możliwe do osiągnięcia, ale warto postarać się przynajmniej o pokojowe warunki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko patrząc na dzieci - każdy chce mieć kochających siebie rodziców no - aczkolwiek zgadza się - pokojowe relacje jakoś uśmierzą ból ;)

      Usuń
  18. Świetny wpis. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Sprawy rozwodowe nie należą do przyjemnych. Jeszcze kwestia podejścia jednej i drugiej strony. Nie zawsze potrafią się dogadać. Uważam, że lepiej korzystać z pomocy prawnej Rozwód - Kancelaria Prawna Gdynia wtedy wszystko będzie jasne. Tym bardziej, że rozwód to też podział majątku, alimenty. Pomoc będzie potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
  21. Najważniejsze to wszystko poukładać prawnie jak najszybciej, załatwić wszystkie formalności. Później można myśleć o odpowiednim poukładaniem tego wszystkiego sobie w środku

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. 52 years old Assistant Manager Gerianne Doppler, hailing from Dolbeau-Mistassini enjoys watching movies like Private Parts and Hooping. Took a trip to Harar Jugol and drives a Ferrari 250 GT LWB Berlinetta 'Tour de France'. zawartosc witryny

    OdpowiedzUsuń
  24. 42 yrs old Graphic Designer Winonah Durrance, hailing from Saint-Paul enjoys watching movies like Parasite and Kabaddi. Took a trip to Uvs Nuur Basin and drives a Alfa Romeo 6C 2500 Competizione. przydatne strony

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz